czwartek, 31 stycznia 2013

POKŁOSIE zaprzaństwa i zdrady.


POKŁOSIE zaprzaństwa i zdrady.

http://illuminatuscristero.blogspot.com/2013/01/pokosie-zaprzanstwa-i-zdrady.html
II Rzeczypospolita nie była państwem sprawiedliwości społecznej ani równego statusu wszystkich grup narodowościowych czy też wyznaniowych. Nie mogła być, ale też nie była państwem ich opresji. Młode państwo nie mogło wykształcić systemu społecznego, który by w całości spełniał oczekiwania wszystkich swoich obywateli, bez względu na ich społeczną pozycję czy tez przynależność narodową i wyznaniową. Scalenie trzech różnych administracyjnie, narodowościowo i kulturowo ziem wymagało niewyobrażalnego wysiłku, szczególnie że odradzająca się młoda polska państwowość spotykała się z niechęcią ze strony niektórych narodowości oraz komunizujących środowisk czekających na zapowiadaną  rewolucję światową. Sytuacja Polski nie była jednoznaczna, z jednej strony Niemcy chwilowo osłabione przegraną wojną i rewolucyjnymi rozruchami środowisk lewicowych, natomiast z drugiej bolszewicka Rosja myśląca o rewolucji światowej i przyjściu z pomocą rewolucji niemieckiej. Po środku tego wszystkiego Polska  z dopiero rodzącą się armią ,gospodarka i administracją. Wysuwane przez niektórych publicystów i historyków(w tym Grossa) zarzuty, że pogromy ludności żydowskiej na ziemiach wschodnich były wynikiem przyzwolenia państwa polskiego i jego w niedawnej przeszłości polityki narodowościowej, są nieusprawiedliwione i mają za zadanie odwrócić uwagę opinii publicznej w Polsce i na Świecie od istoty problemu jakim była postawa mniejszości żydowskiej w obliczu zagrożenia polskiej państwowości.
Tak więc mają one jeden wyraźny cel: usprawiedliwić zaprzaństwo i zdradę własnego państwa przez ich obywateli, nie ma tutaj jednak żadnego znaczenia ich narodowość czy status społeczny. Byli wolnymi obywatelami wolnego państwa i temu państwu winni byli lojalność jeżeli nie życie.
     Pisałem wyżej ,że odradzająca się młoda Polska miała wrogów, miała swoistą piątą kolumnę składającą się nie tylko z Niemców osiadłych na naszych ziemiach wskutek polityki osiedleńczej niemieckiego zaborcy, ale również wśród obywateli polskich narodowości żydowskiej.
Powszechnym było mniemanie, ze jedynymi zwycięzcami minionej wojny byli Żydzi (choć większość ich w tej wojnie popierała właśnie Niemcy), nie tylko z uwagi na szeroko zakrojone operacje finansowe przeprowadzane przez nich w niemal wszystkich krajach biorących w niej udział, ale także z powodu Traktatu Wersalskiego, który uznał ich za mniejszość narodową i zapewnił prawa do wzrostu i rozwoju na wszystkich ziemiach przez nich zamieszkiwanych. Musimy tutaj pamiętać, że w granicach Rzeczypospolitej mieszkało blisko 3ml. Żydów i była to najliczniejsza diaspora na świecie, a więc przepis traktatu dotyczył w głównej mierze ziem polskich .
W 1915 r gdy zwycięstwo Niemiec wydawało się niemal pewne w berlińskiej "Vossische Zeitung" syjonista W. Kaplun Kogan pisał:„Rozpoczęła się nowa era dla Żydów wschodnich. Życie kulturalne i gospodarcze, nie hamowane żadnemi przeszkodami, osiągnie pod niemiecka karnością i ładem najwyższy rozkwit. Specjalnie dla Żydów oznacza zwycięski pochód Niemców nie tylko odmianę polityczną, lecz przede wszystkim ściślejsze połączenie się z kulturą niemiecką, od tak dawna tak bliską Żydom. Wszak Żydzi wschodni mówią niemieckim dialektem, żargonem. Język ten przynieśli oni przed wiekami ze swej niemieckiej ojczyzny i chronili go wiernie i z zaciętością przed wszelkim obcym wpływem. Ta wspólność językowa i kulturalna Niemców i Żydów wschodnich otwiera przed niemieckością w Polsce daleko sięgające możliwości rozwojowe."
Oczywiście byłoby dużym uproszczeniem klasyfikować wszystkich jedną miarą. Trudno sobie wyobrazić czasy XX-lecia międzywojennego bez wybitnych przedstawicieli  kultury, sztuki oraz nauki będących chlubnymi przykładami wkładu w odradzanie się i rozwój  polskiej państwowości. Można jednak zaryzykować pogląd, że linią podziału między sympatią do Niemiec a bolszewickiej Rosji był status materialny i społeczny blisko 3 milionowej mniejszości żydowskiej, zapewniam jednak, że i tutaj były dość liczne wyjątki.
Szczególnie uwidoczniło się to w trakcie najazdu bolszewickiej hołoty w roku 1920, gdy zagrożony byt Rzeczypospolitej legł w rękach ochotniczo wstępujących do wojska: dziadów, ojców i wnuków, którzy swojej ojczyźnie oddali należną daninę z własnej krwi. Niestety brakło wśród nich przedstawicieli tej części społeczeństwa, dla której gościnna od wieków polska ziemia okazała się niewarta jakiejkolwiek pomocy.
Bogatsi żydowscy młodzieńcy uciekli na zachód, część natomiast na północ do Gdańska, Oliwy i Sopotu, gdzie ochoczo i bez żadnego skrępowania oddawali się drogim rozrywkom. Z powodu ich niezwykłej nad liczebności rada gminna Oliwy uchwaliła nawet podniesienie opłaty kuracyjnej dla obywateli polskich wyznania mojżeszowego, którzy od jakiegoś czasu zalewają Oliwę w celu uniknięcia poboru do służby wojskowej .Pisał o tym dziennik "Danziger Neueste Nachrichten" w dniu 27 lipca 1920 r. Wacław Sobieski, jeden z najwybitniejszych polskich historyków tak pisał w 1920 r o zdradzie tej części środowisk mniejszości żydowskiej: „wśród zbiegłych do Śląska Górnego, a następnie wydanych Władzom Polskim, było: dezerterów 202, a w tym Żydów 193, uchylających  się od poboru wojskowego 411, a w tym Żydów 398, działających na szkodę Państwa Polskiego  328, w tym Żydów 325”  [1]    
W czasie wojny polsko-bolszewickiej działał specjalny oddział złożony w większości z Żydów, który swoją kwaterę główną miał w Smoleńsku(?!!)stał się on potem zalążkiem GRU
Jego zadaniem była dywersja i sabotaż. Jeden z jego członków Walter Kriwicki pisał: „Zorganizowaliśmy strajk w Gdańsku, by zapobiec dowozowi amunicji z Francji dla polskiej armii. Jeździłem do Warszawy, Krakowa, Lwowa, na niemiecki i czeski Śląsk, aranżując strajki, by wstrzymać dowóz broni” [2]  
Jak liczne były przypadki zdrady a wręcz zbrojnej działalności skierowanej przeciwko własnemu państwu świadczą komunikaty naczelnego dowództwa i Ministerstwa Spraw Wojskowych.
Komunikat z dnia 18 kwietnia 1919 r. Front litewsko – białoruski:Wczorajsze walki o Lidię były uporczywe. Nieprzyjaciel  zgromadził wielkie siły, starannie przygotował się do obrony i umocnił ważniejsze obiekty. Piechota nasza musiała kilkakrotnie łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem oczyszczał miasto od nieprzyjaciela. Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy” Dodać tu należy, że kiedy wymieniony 41 pp. Opuścił ze względów taktycznych czasowo Lidę, to Żydzi z okien i z dachów strzelali do żołnierzy naszych, lali wrzątkiem na nich i rzucali kamieniami. Kiedy zaś później wymieniony pułk ponownie zajął miasteczko, ludność polska wskazała na kloaki, do których Żydzi wrzucili siedmiu oficerów naszych, których jako ostatnio wycofujących się postrzelili, pojmali, w okrutny sposób zmasakrowali i rzucili do kloaki.
 Komunikat z 19 sierpnia 1920 r.:
W Siedlcach wzięto do niewoli ochotniczy oddział żydowski, rekrutujący się z miejscowych Żydów komunistów.”
 Komunikat z dnia 21 sierpnia 1920 r.: “Front środkowy.. W walkach pod Dubienką, gdzie odrzuci1iśmy nieprzyjaciela za Bug, odznaczył się porucznik Danielak z 11 pp., który samorzutnie, nie czekając na nadejście swej kompanii, z 8 żołnierzami zaatakowali linię nieprzyjacielską biorąc 20 jeńców do niewoli. Stwierdzono w tym okręgu, że walczy po stronie bolszewickiej oddział ochotniczy z Włodawy”
 Komunikat z 24 sierpnia 1920 r., Front północny: "Po zajęciu przez 1—sza dywizję Legionów w dniu 22 bm. rano Białegostoku trwały w samym miecie jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55— dywizja sowiecką i miejscową ludnością Żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie”.
Wszędzie w miejscowościach leżących po prawej stronie Wisły dochodziło do skandalicznych przypadków zdrady bądź też w najlepszym przypadku ostentacyjnej sympatii Żydów do zbliżającego się bolszewickiego "czerwonego marszu".
Już wiosną 1919 roku w Pińsku, zaskoczona w czasie zebrania komunistyczna jaczejka, składająca się z samych Żydów, otworzyła ogień do polskiego patrolu wojskowego. Po otrzymaniu posiłków Polacy przeszli do ataku, niszcząc oddział żydowski. Poległo 47 Żydów. Prasa całego świata opisała ten incydent jako „pogrom", nie uwzględniając faktycznych okoliczności . Drugi raz Pińsk stał się miejscem starcia z uzbrojonymi oddziałami żydowskimi we wrześniu 1920 roku podczas odtwarzani  IV Armii Sowieckiej, której resztki schroniły się do Prus Wschodnich w końcowej fazie Bitwy Warszawskiej.
Wkraczające do Siedlec oddziały bolszewickie ludność żydowska witała kwiatami, jedzeniem i zimnymi napojami. Wszędzie gdzie doszła czerwona hołota organizowano polskie rewkomy, służbę bezpieczeństwa i ludową milicję. Jest rzeczą oczywistą, że w sensie liczebnym i pod względem zajmowanych stanowisk prym w nich wiedli żydowscy zdrajcy, którymi po wygranej wojnie zapełniły się więzienia Rzeczypospolitej. O liczebności i wadze wszystkich przypadków zaprzaństwa i zdrady może świadczyć rozkaz Naczelnego Dowództwa nakazujący zmniejszenie liczebności żołnierzy żydowskich w oddziałach broniących Warszawy do 5% stanu i internowanie ich w Jabłonnej pod Warszawą. Nawet Naczelnik Józef Piłsudski zabrał głos w tej sprawie mówiąc w rozmowie ze współpracownikiem wojennym "Kurjera Porannego": „Żydzi nie wszędzie zachowywali się źle. W Łomży i w Mazowieckim stawiali opór bolszewikom. Natomiast rzecz dziwna tuż obok w sąsiedztwie, w Łukowie, w Siedlcach, w Kałuszynie, w Białymstoku, we Włodawie, miały miejsce liczne, czasem nawet masowe z ich strony wypadki zdrady stanu"
      By zrozumieć te i przyszłe wydarzenia mające niebawem nastąpić musimy się cofnąć wstecz, do początków działalności Powszechnego Żydowskiego Związku Robotników Litwy, Polski i Rosji, który na tych terenach stawiał sobie za zadanie wciąganie robotników żydowskich w szeroki nurt rewolucyjny oraz organizowanie oddziałów "samoobrony" Już w 1905 r posiadał on solidnie rozbudowaną strukturę organizacyjną i grupował 30-35tys działaczy agitujących i operujących od Bałtyku do Morza Czarnego. Jak może świadczyć przypadek Estery Alter, pochodzącej z bardzo zamożnego domu, której mieszkanie przy ul. Elektoralnej w Warszawie, niedługo po wstąpieniu do BUND-u zostało zmienione w skład broni i amunicji, cele i środki tej organizacji były już przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, ściśle określone. Jej brat Izaak Alter(Jan Arens)również członek BUND-u zajmował się natomiast zaopatrywaniem bolszewickiej zarazy, toczącej właśnie boje z wojskiem polskim w broń kupowaną od Żydów amerykańskich. Zostaje on w końcu dyplomatą sowieckim, którego los przesądza sam Stalin , każąc go stracić w 1941 r. [3]  
 Po I wojnie BUND uległ  znacznej radykalizacji, odmawiał również współpracy z rządem Polski Niepodległej, uważając go za twór burżuazyjny. W czasie najazdu Armii Czerwonej na Polskę jego członkowie masowo będą wstępować w szeregi bolszewickie i uczestniczyć w two­rzeniu komitetów rewolucyjnych (rewkomów).
W czasie Rewolucji Lutowej 1917 r. BUND jest już najpotężniejszą partią żydowską w Rosji. Jego przywódcy wracają pospiesznie z zagranicy by aktywnie uczestniczyć w radach robotniczych i wywierać presję na Rząd Tymczasowy by uznał wszystkie prawa obywatelskie i polityczne należne Żydom. Nie bez racji mówi się więc o tej rewolucji nazywając ją żydowską, gdyż bez poparcia setek tysięcy małomiasteczkowych Żydów nie miała by ona żadnych szans powodzenia. Mówił o tym sam Lenin a po latach potwierdził to Kiereński.
 W listopadzie 1917 roku w utworzonym  rządzie zwanym Radą Komisarzy Ludowych,  na 22 komisarzy (ministrów) 18 było Żydami,  w powołanym Komisariacie Wojny (ministerstwo) na ogólną liczbę 43 pracowników było: 34 Żydów, 8 Łotyszy, l Niemiec i ani jednego Rosjanina; w Komisariacie Spraw Wewnętrznych ( ministerstwo) zasiadało 61 przed-stawicieli,  w tym: 43 Żydów. Podobne proporcje występowały w składzie pozostałych komisariatów ludowych [4]  . Robert Wilton, korespondent „Times'a" przebywający w Rosji w czasie rewolucji 1917 roku, podał w jednej z depesz, że po zwycięstwie bolszewików w centralnych organach administracji sowieckiego państwa było 556 najwyższej rangi kierowników, w tym 447 Żydów. Już na etapie tworzenia władzy bolszewickiej, Żydzistanowiący trzon nowej władzy, zgłosili dwa zna­mienne projekty. Pierwszy z nich dotyczył zorganizowania żydow­skich terenów osadniczych w Związku Sowieckim, drugi stwo­rzenia Republiki Żydowskiej na Krymie i terenach nad Morzem Czarnym czyli po prostu nowej Khazarji. Nawet potężna amerykańska organizacja J.D.C.(Joint Distribution Committee) zaczęła już czynić przygotowania do zabezpieczenia tego projektu od strony finansowej.
Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności nie jest dziwnym występowanie przeciwko  państwu polskiemu obywateli mniejszości żydowskich, wszak wydawać by się mogło, że wraz z nadejściem wojsk sowieckich nadchodzi dzień powstania własnej państwowości, jeżeli nie jakiejś Judeopolonii to Judeobolszewii w najgorszym razie. Pisząc o sympatiach środowisk żydowskich w Polsce zapomniałem wspomnieć o jeszcze jednej istniejącej, wśród nich, linii podziału, którą był właśnie stosunek do własnego samostanowienia. Bardzo popularna w tym okresie była idea powrotu do Palestyny, co nawet spotkało się z sympatią i szczerą pomocą wśród polskiego społeczeństwa. Tą opcję propagowały rożne grupy syjonistyczne w rodzaju Poalej Syjon (Żydowska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza "Robotnicy Syjonu"), Organizacja Syjonistów Ortodoksów Mizrachi.i wiele innych mniejszych organizacji i stowarzyszeń. Zdano sobie jednak sprawę, że realizacja odbudowy Izraela w Palestynie może być nieosiągalna. Musimy pamiętać, że idee mesjanistyczne w tych środowiskach były wciąż żywe, że poglądy i przesłania  Jakuba Lejbowicza, Franka Dobruckiego, fałszywego żydowskiego mesjasza, ,  masona i szpiega rosyjskiego w jednej osobie, ojca duchowego tak zwanych „f r a n k i s t ó w”,(uznawanego za proroka nawet dzisiaj, szczególnie w środowisku Żydów amerykańskich) wciąż miały swoich wyznawców 1755 r pisał on tak: „ Żydzi nie mogli się mieć lepiej w Palestynie, jak ich potomkowie w Polsce. Nie tylko przez taką ludność, ale także przez niesłychane swobody i rozkosze ludu żydowskiego w Polsce.. Ja bym ten kraj nazwał prędzej żydowskim, niż polskim, judzką, nie polską ziemią, bo te miliony mieszczan i chłopów polskich dla Żydów jedynie żyją, na nich w pocie czoła pracują i sam Bóg po Palestynie Polskę musiał dla Żydów na nową ziemię obiecaną a Kraków na nową Jerozolimę przeznaczyć”
Tak więc wraz z wybuchem rewolucji na wschodzie narodziła się wśród socjalistycznych i komunistycznych grup żydowskich w Polsce  idea złączenia ziem polskich z bolszewicką Rosją w celu połączenia żywiołu żydowskiego w obrębie jednego państwa - Rosji, będącej w rzeczywistości spełnieniem snów i marzeń o Judeobolszewi. Z czasem większość jeżeli nie wszystkie żydowskie organizacje i stowarzyszenia domagały się. od władz Rzeczypospolitej czegoś na kształt autonomii samorządowo-kulturowo-wyznaniowej, działając w dalszym ciągu podstępnie i skrycie na szkodę państwa polskiego.
Jedną z „największych” a zarazem najbardziej przerażających osiągnięć rewolucji 1917 r było powołanie do życia w tym samym roku Ogólnorosyjskiej Nadzwyczajnej Komisji do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem czyli CZEKA z Dzierżyńskim na czele oraz jego żydowskimi współpracownikami. Do 1922 r. zdążyła ona rozstrzelać ponad 50 tys. ludzi, choć niektóre dane mówią nawet o liczbie znacznie przekraczającej milion (generał Denikin), liczba ta wydaje się jednak niewiarygodna. Czeka do czasu tzw. „Wielkiej Czystki” zdążyła wypracować swoje, wyrafinowane metody torturowania i uśmiercania więźniów. „W Charkowie na przykład ofiary CZEKA były skalpowane w ten sposób, iż z rąk ściągano im tzw. „rekawiczki”. W Woroneżu wrzucano torturowanych do specjalnych beczek, które od wewnątrz wybite były gwoździami a następnie je toczono; wypalano także ofiarom na czole pięcioramienną gwiazdę, natomiast duchownym nakładano na głowę „wieniec” z drutu kolczastego. W Carycynie i Kamyszynie przepiłowywano kości przy pomocy piły. W Połtawie i Kriemieńczuku ofiary wbijano na pal. W Jekatierinosławiu krzyżowano je lub kamieniowano. W Odessie palono oficerów w piecu lub rozrywano ich na sztuki. W Kijowie wrzucano ich do trumny razem z rozkładającymi się już zwłokami, zakopywano żywcem w ziemi, a następnie po upływie pół godziny, wykopywano ich z powrotem”[5]  Metody rodem prosto z Księstwa Khazarji, których używali czerwoni komisarze z CZEKA  zaadaptowali 20 lat później ukraińscy nacjonaliści podczas uśmiercania polskich wsi na Wołyniu.
Oczywiście lata 1917-1937 to okres permanentnej rzezi rzeczywistych i wyimaginowanych „wrogów ludu”, ale przede wszystkim okres walki wewnętrznej w obozie władzy. W latach tych cały czas trwa czystka wewnętrzna oraz walka o wpływy, można powiedzieć, że nowi mordercy zastępują starych. Z 500 członków wyższej radzieckiej administracji 83% było Żydami, nie ustrzegło to ich jednak przed rozstrzelaniem czy łagrem, na ich miejsce przychodzili następni, przeważnie tej samej narodowości. Trockiego zesłano do Azji Środkowej, by w końcu wydalić go z ZSRR . Został on ostatecznie zamordowany przez anonimowego Żyda w Meksyku. Gdy sądzono Kamieniewa(Rozenfelda) jego oskarżycielami byli Oldberg, Berman, Reigold i Pikel oraz naczelnicy wydziałów Słucki, Friczkowski, Pauker i Redens, wszyscy byli Żydami. Jeden z najlepszych w tamtym czasie znawców Rosji Radzieckiej mówił, że w ZSRR tajna policja jest kluczem do władzy, a klucz ten jest całkowicie w kieszeni Żydów, którzy posługują się nim do umacniania i podtrzymywania swojego panowania. Mogły się o tym przekonać nie tylko narody sowieckich republik ale również wszystkie państwa wchodzące w skład tzw. Bloku Wschodniego po II Wojnie Światowej. Wspominała o tym Klara Starling w lewicowym amerykańskim czasopiśmie „Reporter” pisząc , że we wszystkich radzieckich państwach satelitarnych tajna policja była pod kontrolą Żydów, np. na Węgrzech 70% tajnej policji składało się z funkcjonariuszy narodowości żydowskiej, podobnie było w Polsce.
W 1936 r. władzę nad tajną policją obejmuje spółka Jeżow-Berman, która krwawo zapisze się w dziejach Rosji Sowieckiej a w szczególności boleśnie w historii ludności polskiej na Kresach Wschodnich..Według sowieckiego spisu powszechnego w 1926 r. na terenach Związku Radzieckiego żyło 792 tys. Polaków, natomiast w 1939 r. już tylko 626 tys. czyli o 166 tys. mniej.[6]  Liczba ta z pewnością nie odzwierciedla tych Polaków, których objęły represje po przegranej wojnie z Polską w 1920 r., a musiały one być szczególnie dotkliwe biorąc pod uwagę metodykę i determinację w działaniu policji politycznej walczącej z kontrrewolucją i sabotażem, które musiano uważać za jedne z przyczyn wojennej klęski.
Można przypuszczać, że liczba osób narodowości polskiej zamordowanych w latach 1920-1936 mogła być bliska 100 tys., skoro tylko w latach 1937-1938 w ramach operacji polskiej zamordowano strzałem w tył głowy co najmniej 111 091 osób. „Co najmniej, bo według części badaczy oficjalne dane bezpieki nie odzwierciedlają całości polskich strat. W rzeczywistości-ponieważ represjom poddano także rodziny skazanych „wrogów ludu”- ofiar mogło być nawet 200-250 tys.” [7]    80 % spośród wszystkich represjonowanych Polaków zamordowano, stanowili oni 16% wszystkich represjonowanych. Żydzi w tym czasie stanowili tylko 1% ogólnej liczby poddanych represjom.[8]    
Dane te będą jeszcze bardziej przerażające jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w latach „wielkiej czystki” czyli 1937-38 wg Conquesta aresztowano od 6 do 8 milionów osób. W tym też okresie rozstrzelano ok. 1 miliona, czyli Polacy mogli stanowić nawet 15-20 % wszystkich rozstrzelanych w tym czasie. Jest to wprost nieprawdopodobne, ale jednak prawdziwe i przerażające.
          Byliśmy pierwszym tak eksterminowanym narodem, nie tylko w historii Rosji Sowieckiej ale nawet w historii Europy, gdyż Wielki Głód na Ukrainie nie miał podstaw narodowościowych, lecz był pogromem warstwy chłopskiej niechętnej kolektywizacji.
To ludobójstwo dokonane na polskich obywatelach nie spotkało się z reakcją cywilizowanej Europy, nie spotkało się nawet z reakcją stojącego już w obliczu kolejnej wojny państwa polskiego. Zostało zapomniane i wyrzucone z naszej pamięci nie tylko przez historyków ale także przez środki społecznego przekazu, gdyż prawo do ludobójstwa było już zarezerwowane dla innej narodowości , będącej w jakiejś części sprawcą tej polskiej Golgoty.
          28 września 1939 r., rządy Związku Radzieckiego i niemieckiej Rzeszy podpisały w Moskwie ostateczną wersję paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół rozstrzygał losy 200 tys. kilometrów kwadratowych przedwojennej Polski. Na mocy tego porozumienia ziemie te miały przejść pod kontrolę sowiecką wraz z zamieszkującą je ludnością w liczbie 13,5 miliona obywateli.
Jak podaje sam Gross [9]  : „W obrębie działania Armii Czerwonej znalazło się w drugiej połowie września kilkaset tysięcy żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego(...) Przemierzając te tereny w małych grupach, po przegranej kampanii i w zetknięciu z ludnością miejscową, która zgoła nie podzielała rozpaczy z powodu klęski wrześniowej a często oczekiwała w radosnym nastroju na przyjście „nowego”, luźne oddziałki wojska wchodziły w konflikt z mieszkańcami. Tak więc w ostatnich potyczkach Wojsko Polskie miało za przeciwnika miejscową ludność, tzn. głównie Ukraińców, Białorusinów, tzw. miejscowych i Żydów”. W dodatku jak sam pisze, do powracającego wojska przyłączali się osadnicy wojskowi, ziemianie i przedstawiciele polskiej administracji Dochodziło więc do walk, ze sobą po obu stronach ludności cywilnej. Tak to opisuje piewca polskiego antysemityzmu Gross, zdradę własnego państwa przez własnych obywateli nazywa „radosnym oczekiwaniem na przyjście nowego” O tym ,że nie było to tylko oczekiwanie świadczą przytoczone wyżej, jego stwierdzenia, że Żydzi razem z Ukraińcami i Białorusinami zbrojnie występowali przeciwko organom własnego państwa i przeciwko ludności cywilnej broniącej polskiej państwowości..
Gross  w swym szkicu [10]  (gdy jeszcze nie był polakożercą) tak tłumaczy zachowanie Żydów przed i w trakcie wkraczania Armii Czerwonej na ziemie Rzeczypospolitej „Bo przecież te czerwone chorągwie /naprędce oderwana połówka polskiego sztandaru/ i bramy triumfalne /wianek kwiatów i napis rozwieszony na sznurku przeciągniętym nad drogą/,to nie były gesty wyzwania pod adresem autorytetu polskiej władzy ale, choć czasami autentyczne to jednak zazwyczaj nieśmiałe a czasami po prostu wymuszone.”
Świadkowie tamtych dni zupełnie inaczej przedstawiają przebieg wydarzeń np. Gdy do miasta Baranowicze wkraczała Armia Czerwona,Żydzi całowali zakurzone buty żołnierzy.
Jeden z polskich żołnierzy udający się do Równego tak relacjonował wydarzenia: „W mieście pano­wał ruch. Widziałem pochód komunistyczny prowadzony przez grupę Żydów, którzy witali wkraczających bolszewików. W pochodzie tym, liczącym około 300 osób, 90% to byli Żydzi. Oni wznosili okrzyki na cześć wkraczających oddziałów bol­szewickich.”
We Lwowie naprzeciw Teatru Wielkiego z namiętnym prze­mówieniem powitalnym pod adresem dowódcy sowieckiej dywi­zji czołgów wystąpił miejscowy rabin. W przemówieniu wyraził wdzięczność żydowskiej społeczności za długo oczekiwaną śmierć polskiego
 państwa [11]   Profesor Hugon Steinhaus, wielki polski matematyk pochodzenia żydowskiego, rozgoryczony postawą Żydów, pi­sał o „olbrzymiej masie" biedoty żydowskiej, która wylegała na spotkanie bolszewików ustrojona w kokardy i gwiazdy czer­wone,tak, że aż budziła śmiech oficerów rosyjskich. Inni rozbrajali oficerów polskich na ulicach, całowali tanki rosyjskie i gła­skali armaty. [12]
Ziemianie i ich rodziny, bogatsi chłopi, osadnicy cywilni i wojskowi, urzędnicy polskiej administracji oraz drobni kupcy, to oni właśnie byli najczęstszymi ofiarami rabunków, pobić i grabieży a nawet mordów. Po opuszczeniu miejscowości przez cofające się polskie oddziały , ale najczęściej jeszcze przed wkroczeniem Sowietów, Żydzi tworzyli natychmiast samozwańcze uzbrojone bojówki, nazywające siebie „czerwoną milicją". Tak utworzona „mili­cja"  uważała się za lokalną władzę i wzorem bolszewickiej rewolucji stanowiła o życiu i śmierci. Atakowano głównie polskie instytucje: posterunki policji, magazyny uzbrojenia i żywności, urzędy oraz kościoły. Rabowano  polskie mienie, zarówno państwowe, kościelne jak i prywat­ne. Ataki na symbole polskiej państwowości oraz ich grabieże połączone były z mor­dowaniem polskich funkcjonariuszy państwowych i ludności cywilnej. Następowało to bez względu na  przypadki stawiania opo­ru lub jego brak. Największe grupy „milicji" żydowskiej kierowane były na ogół przez dywersantów so­wieckich, które wywoływały rozruchy w miastach, atakując mniejsze oddziały wojskowe i uciekającą ludność cywilną.
Gross w specyficzny sobie sposób, tak opisuje te przypadki: „W wielu miejscowościach wyłoniły się wtedy, niejako spontanicznie, „władze tymczasowe”. Często były to po prostu grupy uzbrojonych mężczyzn, pilnujących własnych wsi przed rozbojem i napaścią ze strony maruderów czy mieszkańców innych wsi. Często grupy te nie tylko broniły swoich, ale także napadały na obcych-uciekinierów błąkających się na drogach czy pojedynczych żołnierzy.” [13] 
Marginalnie tylko nadmienia, ze w skład tych samozwańczych grup wchodził proletariat żydowski, „który być może z nadzieją myślał o życiu w komunistycznym państwie.”[14]  Już po zajęciu przez żołnierzy sowieckich miasteczek i wsi, probolszewiccy Żydzi pomagali w wyłapywaniu i pilnowaniu wziętych do niewoli polskich żołnierzy, sporządzali listy proskrypcyjne „wrogów ludu”, organizowali obławy na ukrywających się oraz stanowili kadrę donosicieli, wskazując NKWD wszystkich potencjalnych przeciwników władzy sowieckiej. Wszystkie takie przypadki były niestety połą­czone z masowymi aresztowaniami i przesłuchiwaniami Polaków przy użyciu tortur, w skrajnych, a wcale nie rzadkich przypadkach kończącymi się śmiercią.
Gross sam nie ukrywa faktu, że Żydzi pisząc we wspomnieniach, już po upływie paru lat, dawali sami świadectwo, że wkraczająca do Polski Armia Czerwona przyjmowana była przez młodzież żydowską z radością.[15]  Dlaczego tak było? „W tomie wspomnień harcerzy Hashomer Hatzair opisane są rozmowy z politrukami, Żydami, którzy zapytywani o emigrację do Palestyny odpowiadali niezmiennie, że władza radziecka chętnie urządzi Żydom Palestynę ale tu na miejscu.”[16]    
Czytaj dalej:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz